Trzy płaszczyzny życia seksualnego człowieka

Życie seksualne człowieka rozgrywa się zawsze w trzech płaszczyznach: biologicznej, psychologicz­nej i społecznej, przy czym w tych trzech sfe­rach dojrzałość nie następuje jednocześnie. Najczęściej młody człowiek jest już zdolny biologicznie do życia seksualnego i odczuwa jego potrzebę nie osiągnąwszy jeszcze dojrzałości psychologicznej i społecznej.

Dojrzałość biologiczna, występująca najwcześniej, bo już pod koniec okresu dojrzewania płciowego, tj. około 14 roku życia, polega na zdolności do odbycia stosunku płciowego i odczuwania jego potrzeby, a także zdolno­ści do zapłodnienia bez chęci posiadania potomstwa. To że człowiek jest do tych czynności zdolny biologicznie, wcale nie oznacza, ze powinien już rozpocząć współży­cie seksualne. Około 14 roku życia całość organizmu nie jest jeszcze należycie rozwinięta i wykształcona, a przed­wczesne rozpoczęcie życia seksualnego z wielu względów nie jest wskazane.

Dojrzałość psychologiczna to przede wszystkim doj­rzałość emocjonalna, polegająca m. in. na osiągnięciu pewnego stopnia rozwoju uczuć, zwłaszcza uczuć wyż­szych — społecznych. Chodzi tu o wyrobienie w sobie poczucia odpowiedzialności za własne postępowanie oraz za los partnera, poczucia obowiązku i sprawiedli­wości. Chodzi także o wykształcenie w sobie większej stałości i samodzielności uczuciowej oraz niezależności własnych uczuć od uczuć innych osób — zwłaszcza z najbliższego otoczenia rodzinnego. Osiągnięcie doj­rzałości emocjonalnej następuje przeważnie dopiero w kilka lat po uzyskaniu dojrzałości biologicznej, lub jeszcze później. Określenie dokładnego czasu osiągnię­cia dojrzałości emocjonalnej jest niezwykle trudne, nie ma bowiem prawie żadnych obiektywnych sprawdzia­nów stopnia rozwoju uczuciowości (tak jak w zakresie dojrzałości biologicznej) i probierzem tego jest zazwy­czaj samo życie.

Dojrzałość społeczna polega m. in. na osiągnięciu sa­modzielności materialnej i zdolności do zapewnienia so­bie (a często i partnerowi) warunków bytu. Osiąga się ją w różnym wieku, w zależności od obranego zawodu, a więc w praktyce w naszych warunkach w 20—24 ro­ku życia.

Wszystkie powyżej opisane typy dojrzałości — jak powiedzieliśmy — osiąga człowiek w różnym okresie życia. Obecnie daje się zauważyć znaczna rozpiętość w czasie między dojrzałością biologiczną a społeczną. Jest to uwarunkowane m. in. przedłużeniem procesu nauczania i przygotowania człowieka do wykonywania zawodu. Równocześnie w ostatnich dziesiątkach lat ob­serwuje się w Europie proces tzw akceleracji, tj. przy­spieszenia okresu osiągania dojrzałości biologicznej. Występowanie menstruacji u dziewcząt oraz pierw­szych wytrysków nasienia u chłopców przesunęło się w czasie o około 2 lata: np. przed 80 laty chłopiec mie­wał pierwszy wytrysk nasienia między15 a16 rokiem życia, obecnie miewa go między13 a14. Wcześniejsze dojrzewanie biologiczne tłumaczy się bardziej racjonal­nym sposobem odżywiania (m. in. spożywaniem więk­szej ilości witamin) oraz specyficznymi czynnikami cy­wilizacyjnymi (szczególnie w miastach) utrzymującymi człowieka w stałym napięciu psychicznym. Jednocze­śnie stwierdza się, że rozwój emocjonalny nie uległ przyspieszeniu, stąd też i rozpiętość między dojrza­łością biologiczną (cielesną) a emocjonalną także wzrasta.

Powyższe czynniki i nierównomierności w rozwoju sprawiają, że okres między osiągnięciem przez młodzież dojrzałości biologicznej i płynącej stąd potrzeby zaspo­kojenia popędu seksualnego a ukształtowaniem dojrza­łości emocjonalnej i społecznej stał się najsłabszym punktem w procesie wychowywania. W warunkach współczesnej moralności optymalne zaspokojenie popę­du seksualnego akceptowane jest w zasadzie jedynie w obrębie związku małżeńskiego, którego powodzenie zależne jest od dojrzałości emocjonalnej i społecznej. W warunkach studiów na wyższej uczelni przeciąga się ten proces do 24 roku życia. Dojrzałość biologiczna, a wraz z nią i potrzeby seksualne, pojawiają się nato­miast mniej więcej 10 lat wcześniej. Jak więc należy rozwiązywać te problemy przez te 10 lat życia, by rów­nocześnie nie naruszyć obowiązujących norm moralno­ści? Czy jest to w ogóle możliwe i czy nie zmusza do milczącej akceptacji rozwiązywania tego problemu na zasadzie tzw. „podwójnej moralności”?